Connect with us

Najdłuższe skoki narciarskie w historii – kto poleciał na nartach najdalej?

Najdłuższe skoki narciarskie - Ryoyu Kobayashi
Fot. Red Bull Content Pool

Sport

Najdłuższe skoki narciarskie w historii – kto poleciał na nartach najdalej?

Skoki narciarskie rozgrywane są od połowy XIX wieku, a ich zaczątek miał miejsce w Norwegii. Od zawsze kluczowym elementem była odległość, bowiem człowiek chciał skoczyć jak najdalej. Pierwszy rekord świata należał do Olafa Rye, który w 1808 roku na skoczni w Eidsberg skoczył na zawrotne 9,5 metra. Od tamtego czasu zmieniło się mnóstwo, począwszy od oceniania skoków, a kończąc na sprzęcie, który dziś stanowi sporą część ostatecznego sukcesu. W tym materiale znajdziecie zestawienie dziesięciu najdłuższych skoków w historii. Na wstępie zaznaczamy, że do listy wliczamy jedynie skoki ustane.

Najdłuższe skoki narciarskie. 10. Bor Pavlovcic – 249,5 metra

Naszą listę „Najdłuższe skoki narciarskie” otwiera Słoweniec, Bor Pavlovcic, który 28 marca 2021 roku podczas ostatniego konkursu Pucharu Świata w sezonie 2020/21 oddał fenomenalny skok na Letalnicy. Ówczesny dwudziestodwulatek poszybował w pierwszej serii na zawrotną odległość 249,5 metra, dzięki czemu zajmował trzecie miejsce. Niestety zepsuł swój drugi lot, przez co spadł ostatecznie na siódmą lokatę.

Warunki pogodowe sprzyjały Borowi, gdyż uśredniony odczyt pokazał pół metra na sekundę wiatru pod narty. Następni zawodnicy, czyli Eisenbichler, Geiger i Kobayashi musieli oddawać swoje skoki z niższej belki. Słoweniec znakomicie startował zresztą podczass całego sezonu 2020/21, gdyż zajął trzynaste miejsce w klasyfikacji końcowej. Ponadto na mistrzostwach świata w Oberstdorfie ukończył rywalizację na ósmej pozycji, zaś drużynowo był czwarty. W cyklu Planica Seven był piąty i niewiele przegrał ze swoim rodakiem, Domenem Prevcem.

7. Peter Prevc – 250 metrów

Następni trzej skoczkowie uzyskali tę samą odległość, a ich skoki podajemy w kolejności od najwcześniej oddanego. Pierwszym skoczkiem narciarskim w historii, który osiągnął magiczną odległość ćwierć kilometra był Peter Prevc. Ówczesny wicelider klasyfikacji generalnej po pierwszej serii prowadził, po bardzo dobrym skoku, który wylądował na 237,5 metrze. Podczas drugiej próby otrzymał mocniejszy podmuch wiatru pod narty, który wraz z prędkością najazdową ponad 100 km/h przełożył się na znakomity lot.

14 lutego 2015 roku to historyczna data w skokach narciarskich, Słoweniec zapisał się na kartach historii i nikt nie odbierze mu faktu pierwszego wylądowania na 250. metrze. Prevc ostatecznie zwyciężył konkurs w Vikersund, jednak z rekordu świata nie nacieszył się za długo. Oprócz tego w klasyfikacji końcowej zdobył tyle samo punktów co Severin Freund, jednak przegrał z nim ilością zwycięstw w całej kampanii. Najstarszy z braci powetował to sobie rok później całkowicie dominując stawkę.

Najdłuższe skoki narciarskie. 7. Robert Johansson – 250 metrów

Dwa lata później po przebudowie Letalnicy doszło do pierwszego tam lotu na odległość ćwierć kilometra. W marcu 2017 roku podczas serii próbnej do konkursu drużynowego reprezentant Norwegii, Robert Johansson wylądował na równo 250. metrze. Tym samym pobił ówczesny rekord skoczni w Planicy, który dotąd wynosił 248,5 metra i należał do Petera Prevca. Johansson oddał swój fenomenalny lot z 9. belki oraz mocnym wietrze pod narty. Kto jak kto, ale Norweg potrafi idealnie wykorzystać sprzyjające warunki, co udowodnił zwłaszcza podczas konkursu w Vikersund.

Podczas samego konkursu nie poprawił już tego wyniku, mimo bardzo dobrego wiatru. W pierwszej serii skoczył na odległość 246 metrów z 8. belki, zaś w drugim skoku wylądował pół metra dalej. Ostatecznie Norwegia zwyciężyła w tym konkursie pokonując przy tym Niemców oraz Polaków. Konkurs drużynowy w Planicy zostanie jeszcze kilka razy wspomniany. Robert Johansson w klasyfikacji generalnej zajął wtedy czternastą lokatę, zaś w klasyfikacji w lotach był dwunasty. Rok później został złotym medalistą olimpijskim z drużyną, a indywidualnie zdobył dwa brązowe medale. Ponadto udowodnił swoje umiejętności w lotach, gdyż w 2018 i 2020 zdobywał drużynowe mistrzostwo świata w dalekich skokach.

7. Stefan Kraft – 250 metrów

Przewaga Stefana Krafta nad drugim Kamilem Stochem przed ostatnim konkursem ezonu 2016/17 wynosiła 86 punktów i praktycznie tylko cud mógł spowodować odwrócenie tej kolejności. W pierwszej serii konkursowej elementu loterii dodał wiatr, który jednym skoczkom bardzo ułatwiał zadanie, zaś innym znacznie utrudniał. Stoch oddał skok na odległość 222,5 metra przy obniżonej belce, dzięki czemu przed lotem Krafta zajmował czwarte miejsce. Przed skokiem Austriaka na prowadzeniu był reprezentant Niemiec, Andreas Wellinger, który przekroczył rozmiar skoczni o 13,5 metra.

Na belce zasiadł z ogromnym spokojem Stefan i oddał fenomenalny lot i wylądował na 250. metrze. Po pierwszej serii wiadomym było, że Kraft jest w bardzo wygodnym położeniu, gdyż prowadził, zaś Stoch musiał zaatakować z dalszej pozycji. Niestety wszelkie plany pokrzyżowała aura, ponieważ wiatr okazał się za mocny i zbyt często zmieniał niebezpiecznie swój kierunek. W takich okolicznościach Stefan Kraft zdobył pierwszą w karierze Kryształową Kulę, zaś reprezentacja Polski była najlepsza w Pucharze Narodów.

Najdłuższe skoki narciarskie. 6. Stefan Kraft – 251 metrów

Wracamy do zawodów drużynowych w Planicy w marcu 2017 roku. Kilka godzin po znakomitym locie Johanssona przyszła kolej na nieobliczalnego Austriaka, który stoczył bój na rekordy z Kamilem Stochem. Pierwszy na belce pojawił się Kraft, którego reprezentacja zajmowała wówczas czwartą pozycję z niewielką stratą do trzeciej Polski. W poprzedniej serii nie poprawił znacznie dorobku drużyny, gdyż skoczył zaledwie 220,5 metrów. Jednakże jego druga próba to odwrotność nieudanego lotu, ponieważ Stefan idealnie wykorzystał sprzyjający wiatr oraz dosyć wysoką belkę, dzięki czemu wylądował na 251. metrze i odebrał rekord Robertowi Johanssonowi. Ponadto postawił pod ścianą Stocha, który z obniżonej belki musiał wylądować w granicach 230. metra.

Stefan Kraft w sezonie 2016/2017 praktycznie do samego końca rywalizował o Kryształową Kulę ze Stochem. O finalnym triumfie Austriaka przesądziły dwa zwycięskie konkursy w Planicy, dzięki czemu po raz pierwszy wygrał w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata. W tym samym sezonie Kraft zdobył dwa złote medale oraz brąz na mistrzostwach świata w Lahti, dwa brązowe medale na mistrzostwach świata w lotach w Kulm oraz małą kryształową kulę za rywalizację na mamutach.

4. Anders Fannemel – 251,5 metra

Dzień po wymarzonym skoku Petera Prevca, który wylądował na 250. metrze wydawało się, że sędziowie nie pozwolą na tak dalekie loty. Początkowo potwierdzał to fakt, że w pierwszej serii zaledwie jedenastu skoczków przekroczyło 200 metrów. Jednym z nich był Anders Fannemel, który w piątek przed zawodami pobił tam na Vikersundbakken swój rekord życiowy i osiągnął odległość 246 metrów. Okazało się, że podczas pierwszego niedzielnego skoku dostał mocny podmuch wiatru pod narty, gdyż za same warunki odjęto mu 13,5 punktów. To połączone z umiejętnościami na mamutach Fannemela spowodowało, że przebił rekord Słoweńca. Wylądował na 251,5 metrze na dwóch nogach, przy czym mocno wgięło go w zeskok. Pokazał jednak, że ma nogi ze stali i utrzymał równowagę. Dzięki temu rekord świata w długości lotu powrócił do Norwegii.

Pobicie rekordu świata to z pewnością jedno z największych dokonań Norwega w skokach narciarskich. Oprócz tego Anders Fannemel może poszczycić się drużynowym medalem w mistrzostwach świata w Falun oraz w mistrzostwach świata w lotach, które odbyły się na skoczni Kulm. Dwa lata po wielkim osiągnięciu w Vikersund zajął trzecie miejsce w końcowej klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni. Latem 2019 roku zaliczył upadek, w wyniku którego zerwał więzadła krzyżowe. Dopiero w lutym tego roku oddał swoje pierwsze skoki od tego feralnego dnia.

Najdłuższe skoki narciarskie. 4. Kamil Stoch – 251,5 metra

I znów zawody drużynowe z 25 marca 2017 roku. Tym razem wątek patriotyczny, gdyż czwarty najdłuższy skok w historii oddał Kamil Stoch. Po próbie Stefana Krafta przed Kamilem stało ogromne wyzwanie, ponieważ z ósmej belki startowej musiał wylądować na 230. metrze. To zapewniłoby reprezentacji Polski co najmniej trzecie miejsce w klasyfikacji konkursu drużynowego. Podczas skoku Stocha wszystko wyglądało idealnie, zaczynając na pozycji najazdowej, prędkości 103,5 km/h oraz z progu, a kończąc na samym locie i lądowaniu. To ostatnie pozostawiało sporo do życzenia, gdyż Polak mocno przysiadł i wydawało się, że lekko otarł plecami zeskok. Ostatecznie skok uznano za ustany, a odległość 251,5 metra była od tej pory rekordem Velikanki.

Po skoku Stocha nikt nie przejmował się już tym, że Niemcy i Norwegowie wyprzedzili naszą kadrę. Liczyło się to, że Polak osiągnął ćwierć kilometra. Kampania 2016/2017 została zapamiętana jako jedna z najlepszych w historii polskich skoków. Reprezentacja Polski wygrała dwa konkursy drużynowe, a ponadto w żadnym nie schodziła z podium. To wraz z bardzo dobrymi wynikami Stocha, Kota, Żyły i Kubackiego poskutkowało pierwszym w historii triumfem w Pucharze Narodów. Indywidualnie Kamil Stoch skończył rywalizację na drugim miejscu, ale do swojej gabloty z trofeami dołożył statuetkę złotego orła za zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni.

2. Robert Johansson – 252 metry

Sezon 2016/2017 obfitował w dalekie loty i rekordy, a przed nami jeszcze dwa skoki z tamtej kampanii. Pierwsza seria konkursu drużynowego z 18 marca 2017 roku w Vikersund przeszła do historii, jako pokaz ogromnych możliwości przy dobrych warunkach. Wielu skoczków wtedy pobiło swoje rekordy życiowe. Przykładowo w tym gronie był Piotr Żyła, który przebił swój najdalszy skok o ponad 10 metrów. W drugiej grupie na belce zasiadł Robert Johansson, który bardzo dobrze czuje się na tym obiekcie.

Podczas jego lotu każdy zwracał uwagę na jeden fakt, Norweg bardzo aktywnie pracował w powietrzu, bardzo często machał rękami szukając wiatru. W pewnym momencie komentatorzy zdziwili się tym, że był poza rozmiarem skoczni, a mimo to nadal znajdował się wysoko nad zeskokiem. „Wąsacz” wylądował bardzo asekuracyjnie na dwie nogi, lecz nie ma co się dziwić, gdyż odległość tego skoku wyniosła 252 metry. Norweg tym samym pobił rekord skoczni oraz rekord świata. Trzeba przyznać, że Johansson trafił na idealne warunki wietrzne, gdyż z dużą mocą wiało mu pod narty. Po tej próbie sędziowie obniżyli rozbieg o dwie belki, lecz to nie przeszkodziło pewnemu skoczkowi w przebiciu tego osiągnięcia.

Najdłuższe skoki narciarskie. 2. Ryoyu Kobayashi – 252 metry

Dwa lata później pokaz dominacji na arenie międzynarodowej zaprezentował kandydat znikąd, Ryoyu Kobayashi. Do sezonu 2018/2019 największym osiągnięciem Japończyka był brązowy medal mistrzostw świata juniorów w Rasnovie. W Pucharze Świata zaś najwyżej sklasyfikowany był na 24. miejscu. Pierwszym przebłyskiem formy Ryoyu były dwa konkursy na skoczni w Ruka, które niespodziewanie zwyciężył. Od tamtej pory zaledwie raz skończył zawody poza pierwszą dziesiątką, a miało to miejsce na mamucie w Oberstdorfie. Reprezentant Japonii jako trzeci skoczek w historii zwyciężył w każdym konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Oprócz niego tej sztuki dokonali jeszcze Sven Hannawald i Kamil Stoch.

Kobayashi pokazał swoje umiejętności lotnicze w drugim konkursie w Oberstdorfie, który zwyciężył oraz podczas serii próbnej przed konkursem w Planicy. Wtedy ustanowił nowy rekord Kraju Kwitnącej Wiśni i wylądował na 248. metrze. To osiągnięcie przebił 24 marca 2019 roku w pierwszej serii ostatniego konkursu sezonu. Przed skokiem sędziowie w obawie przed szalejącym Ryoyu obniżyli rozbieg do ósmej platformy startowej. Jak się potem okazało, były to obawy słuszne, ponieważ Japończyk oddał najdłuższy skok w historii obiektu w Słowenii. 252 metry to do dziś rekord Letalnicy. Podczas lotu wiatr bardzo mu sprzyjał i wiał ze średnią prędkością 0,75 m/s pod narty. Tym skokiem zwieńczył swój najlepszy dotąd sezon w karierze.

1. Stefan Kraft – 253,5 metra

Powracamy do pamiętnego konkursu drużynowego z marca 2017 roku, który odbył się na skoczni Vikersundbakken w Norwegii. Norweska skocznia widziała w swej historii siedem najdłuższych na swoje czasy skoków narciarskich, a jeden z nich pozostaje najdłuższym po dziś dzień. Pierwsza seria, grupa czwarta, belka numer piętnaście, a na niej zasiadł reprezentant Austrii, Stefan Kraft. Kilka minut wcześniej rekord świata pobił Robert Johansson i zastanawiano się przez ile lat ten rekord zachowa. Tymczasem Austriak zaskoczył wszystkich.

Wyszedł z progu z prędkością nieco poniżej 100 km/h i w swoim stylu położył się agresywnie na nartach. Złapał noszenie, wykorzystał warunki do samego końca i dość kontrowersyjnie wylądował. Przez moment wydawało się, że Kraft przejechał plecami po zeskoku, jednak powtórka pokazała, że jedynie musnął śnieg, co nie jest podstawą do unieważnienia rekordu. 253,5 metra to wynik niebotyczny, zwłaszcza patrząc na całą historię skoków narciarskich. Tylko Rosjanin, Dmitriy Vassiliev poleciał o pół metra dalej, lecz swojego lotu nie ustał. Stefan Kraft dokonał czegoś niewiarygodnego. Pozostaje jedynie zadać sobie pytanie, czy ktokolwiek jeszcze wyląduje dalej i jeśli tak to kiedy? Najbliższa okazja do pobicia rekordu Austriaka będzie miała miejsce już w marcu przyszłego roku podczas mistrzostw świata w lotach na przebudowanej skoczni w Vikersund. Tym lotem zamykamy obecne zestawienie pt. „Najdłuższe skoki narciarskie”.

5/5 (liczba głosów: 1)
Skomentuj

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Reklama

Popularne

Reklama
To Top